joł joł


Link 20.09.2009 :: 21:14 Komentuj (0)
http://www.photoblog.pl/pikkumyy

przepraszam że zawiodłam znowu nowy^^ tu mnie znajdziecie:D

czasami..


Link 26.07.2009 :: 23:31 Komentuj (2)
Szkoda, że niektórych decyzji nie da się cofnąć.. szczególnie tych nie swoich...

zołnierzyki


Link 24.07.2009 :: 23:32 Komentuj (1)
Dobra, przyznam wam się do czegoś. Mam 17 lat i jak każdej 17-letniej dziewczynie zamarzyło się coś robić twórczego. Pisze teksty, niejakiemu Szymonowi i Gajosowi.
Maja zespół, i zostawię tu taki mały link^^

miłego słuchania

ps: błąd ortograficzny nie moja wina. Wiem że razi ale Szymonowi coś nie poszło^^
http://w23.wrzuta.pl/audio/5DEbYiQiXhB/zolniezyki

śpiewa Szymuś i gra Szymuś:D Tekst Mój^^

Zawodniczka


Link 24.07.2009 :: 19:38 Komentuj (1)
Dobra może nie była święta, włosy w ciągłym nieładzie. Miała więcej kolegów niż koleżanek i wiecznie obdrapane nogi. Grała w nogę. Mało kobiecy sport, jeśli kobiecym sportem można nazwać cokolwiek, po za tańcem, siatką i łyżwami. Grała w nogę z bratem, starszy o rok. Jednak nigdy z jego kolegami. Pewnego dnia, zabrakło im gracza. Wzięli ją. Parę strzałów, mecz wygrany.

Dobrze może i miała różowe ściany w pokoju, pisała pamiętnik i miała słabość do kotów. Zawsze marzyła o tańcu, choć wiedziała, ze byłaby do niczego. Może płakała na filmach romantycznych i po nocach czytała romanse. Może i musiała nosić stanik i miła długie włosy. To nie przeszkadzał yo jej, by grać z kolegami brata, i to już regularnie. Była świetna i większość chłopaków miała problem by ją ograć.

Do drużyny szkolnej się nie dostała, nadal była dziewczyną.
Może i miała marzenia, może i nie ma dyskryminacji.
I może właśnie odszedł talent piłki nożnej.


„ta która ptaka widziała przez oczy piskląt”


Link 13.07.2009 :: 23:17 Komentuj (1)
„Miała długie czarne włosy, postrzępione troszeczkę. zadarty nosek rumieńce na policzkach i nienaturalnie czerwone usta.” Tak ją zapamiętał. Mały chłopiec ,mógł mieć 8 lat, z umorusaną buźką. Na imię miał Grégoire

Wyobraźmy sobie małą wieś, tak małą, że wszyscy mieszkańcy się znali. Otoczona była drzewami i polami. Wieś Francuska zwana Patinges .Taka czysta, płynaca w innym wymiarze wieś, jaka tylko w bajkach bywa.
W tej wsi żyła młoda kobieta. Była z pochodzenia Hiszpanką, a na imię miała Blanca. Mieszkała samotnie, w domku na końcu wsi, gdzie były już same łąki i cmentarz. Dzieci i kobiety mówiły że jest opętana. Mężczyźni pałali do niej nienawiścią, bo była zbyt piękna i zbyt niedostępna. Jej idealna figura denerwowała wszystkich, a koloru skóry zazdrościły jej wszystkie okoliczne młode dziewczęta. To ona zajmowała się opieką nad cmentarzem. Ona sadziła kwiatki, zapalała znicze. Dzięki niej cmentarz wyglądał jak tajemniczy ogród. Rzadko zjawiała się w centrum wsi, zazwyczaj ludzie przychodzący na cmentarz zostawiali koło jej chatki dary, najczęściej jedzenie.

Kiedyś Blanca poszła na pole pozbierać kwiaty. Bardzo lubiła robić wianki. Mały Grégoire w tym czasie robił proce, żeby móc strzelać w ptaki. zauważył kobietę i długo się jej przyglądał z zachwytem. Potem schował się w krzakach i zaczął celować do ptaków. Kiedy ustrzelił wróbla, wybiegł szybko żeby go zobaczyć.
Zaraz koło drzewa na którym wcześniej siedział owy ptak, stała kobieta, cichutko płacząc. podszedł do niej .
-On jest mój! ja go upolowałem..- Popatrzyła na niego z wyrzutem zabrała mu jego dokładnie i starannie wykonana proce, i złamała.
-Ty mały podły zabójco! popatrz tam- wskazała na gniazdo z które wychylały się główki przestraszonych piskląt.
-To był ich ojciec.- popatrzyła na niego z wyrzutem. Grégoire bardzo posmutniał, chciał przeprosić ale nie umiał nic powiedzieć. Bianca kucnęła i zaczęła kopać grób dla ptaszka. Grégoire małym palcem zdarł jej z policzka ostatnia łze, a gdy zakopała ptaszka bardzo mocno ja przytulił. Ona zas wzięła go za rękę i zaprowadziła do swojej chatki. Chatka ta miała dwa pokoje, w jednym była sypialnia i kuchnia w drugim łazienka. Posadziła małego Grégoire na krzesełku i dała mu zupy.
-Czyim synem jesteś?- zapytała spokojnie.
-moim tata jest Blaise burmistrz a mama ma na imie Rose.
-Masz jakieś rodzeństwo?-
-Tak jest nas pięcioro, najmłodsza Patricia ma rok potem Pierre ma 5 lat, potem jestem ja, Laure ma lat 14 i mój najstarszy brat Christian ma 16 lat.
-Lubisz swoich braci?
-oh tak bardzo, strasznie u nas jest wesoło.
-A ty czemu mieszkasz sama?- Blanca nie odpowiedziała. Zabrała mu pusty talerz i umyła. Nie odezwała się już do końca jego pobytu. wieczorem Grégoire pobiegł do domu, z obietnica ze nikomu nie opowie gdzie był i co robił.
Potem ich spotkania stały się codziennością. Razem biegali po łąkach, wspinali się na drzewa, kąpali się w strumyku. Nikt ich nie widział bo nikt nie miał czasu odchodzić tak daleko od wsi.
Pewnego dnia, kiedy leżeli razem w zbożu nakrył ich rolnik. Opowiedział wszystko Bleise Ojcowi małego Grégoire.
Bleise był wściekły na syna. Chłopiec dostał karę i został zamknięty w pokoju, nie wolno mu było z niego wychodzić, zresztą nie miał jak. Blaca z rozpaczy z swoim małym kolegą, przestał dbać o cmentarz. tylko chodziła na polanę tam gdzie go poznała, kładła się na ziemi i leżała całe dnie. Jeść już nie miała co, bo ludzie przestali jej dawać. pewnego dnia Laure starsza siostra Grégoire, poszła na spacer z Patricią i Pierre. nagle zauważyli na ziemi kogoś, Mały Pierre podbiegł w podskokach, i zauważył blance. Nie oddychała. Dzieci szybko pobiegły do swojego starszego brata który właśnie robił szafkę w stodole z ich domem. Christian widząc piękna młoda nieżywa kobietę, zapłakał. Wieść o jej śmierci szybko rozeszła się po wsi. Jednak nikt jej nie chciał pochować. wtedy Christian z Grégoire zbudowali drewniana trumnę, w miejscu gdzie było ciało wykopali dół, i j pochowali.
Na grobie który wykonał Christian wyryto.
„ta która ptaka widziała przez oczy piskląt”

W małym francuskim miasteczku, a raczej na jego obrzeżach, stał cmentarz. A na tym cmentarzu nie było już kwiatów..


Monologo-rozmowa w zwiąsku


Link 04.07.2009 :: 23:32 Komentuj (0)
monologo-rozmowa w związku

K: Czemu tak późno wróciłeś
M:Musimy iść na zakupy
K:Słuchasz mnie?
M:Widziałem fajna sukienkę dla ciebie
K:Zadałam ci pytanie! co robiłeś po pracy
M:Jeszcze nowa pralka by się przydała.. bo ta się zepsuła..
K:kocham cię..
M:Widziałas moją koszulę?

ZIGNORUJ!MNIE!


Mała Mi


Link 04.07.2009 :: 20:57 Komentuj (1)
Spała, delikatnie oddychając. W pokoju pachniało niemowlakiem. Uchylone okno i szelest firanek. Za oknem księżyc i gwiazdy widoczne tak, jak to tylko w książkach możliwe. Nikt nic nie wiedział, nikt nie musiał nic wiedzieć. Kim będzie? Czym się stanie?.. Nie teraz. Teraz właśnie otworzyła swoje względnie zielone oczy i zaczęła machać bladymi nóżkami i raczkami. Nikt nie wiedział co się w niej rodzi.. a zaczynało kiełkować..

Złodziejka zapalniczek...